— Nie mów głupot. Jesteś moim mężem, to nasz dom. Po prostu formalnie właścicielką będę ja. Rom, uwierz mi — to właściwa decyzja.
Roman westchnął i się zgodził, choć po jego twarzy było widać, że mu się to nie podoba. Nie kłócił się jednak — nigdy nie lubił konfliktów.
Transakcja przebiegła szybko. Po dwóch tygodniach Elena trzymała w rękach klucze do własnego mieszkania. Kręciła się po pustych pokojach, snując plany — gdzie postawić kanapę, jaki kolor płytek wybrać do łazienki, gdzie powiesić duże lustro. Roman uśmiechał się, patrząc na szczęśliwą żonę, i pomagał mierzyć ściany miarką.
