Syn powiedział, że kupiłaś trzypokojowe mieszkanie w centrum. W tym mi

— Nie mów głupot. Jesteś moim mężem, to nasz dom. Po prostu formalnie właścicielką będę ja. Rom, uwierz mi — to właściwa decyzja.

Roman westchnął i się zgodził, choć po jego twarzy było widać, że mu się to nie podoba. Nie kłócił się jednak — nigdy nie lubił konfliktów.

Transakcja przebiegła szybko. Po dwóch tygodniach Elena trzymała w rękach klucze do własnego mieszkania. Kręciła się po pustych pokojach, snując plany — gdzie postawić kanapę, jaki kolor płytek wybrać do łazienki, gdzie powiesić duże lustro. Roman uśmiechał się, patrząc na szczęśliwą żonę, i pomagał mierzyć ściany miarką.

— Chyba trzeba zadzwonić do rodziców i jeszcze raz podziękować — powiedziała Elena, siadając na parapecie. — Bez nich zbieralibyśmy jeszcze z dziesięć lat.

— Koniecznie. I mojej mamie też trzeba powiedzieć — dodał Roman, wyciągając telefon.

— Po co? — Elena natychmiast się spięła.

— No jak to po co? To moja mama. Chcę się podzielić radością.

Elena otworzyła usta, żeby zaprotestować, ale zamilkła. Roman już wybierał numer.