Ana wzięła głęboki oddech. Podłoga sali gimnastycznej była zimna pod jej znoszonymi trampkami. Cisza stała się przytłaczająca, jak przed burzą. Słychać było jedynie brzęczenie neonów i kilka nagrywających telefonów.
Powoli uniosła głowę.
Nie uklękła.
Jej wzrok nie był już przestraszony. Był jasny. Spokojny. Zdecydowany.
„Nie” – powiedziała po prostu.