Szkolny łobuz naśmiewał się z biednej uczennicy przed całą szkołą i groził jej

Ana wzięła głęboki oddech. Podłoga sali gimnastycznej była zimna pod jej znoszonymi trampkami. Cisza stała się przytłaczająca, jak przed burzą. Słychać było jedynie brzęczenie neonów i kilka nagrywających telefonów.

Powoli uniosła głowę.

Nie uklękła.

Jej wzrok nie był już przestraszony. Był jasny. Spokojny. Zdecydowany.

„Nie” – powiedziała po prostu.