Szkolny łobuz naśmiewał się z biednej uczennicy przed całą szkołą i groził jej

— Co tu się dzieje? — zapytał dyrektor głosem, który nie pozostawiał miejsca na żarty.

Krąg natychmiast się rozproszył. Rozdzwoniły się telefony. Kilku uczniów cofnęło się o krok.

Andriej zbladł.

Mężczyzna w garniturze podszedł do Any i położył jej rękę na ramieniu.

— Wszystko w porządku? — zapytał ją delikatnie.

Ana skinęła głową.

— Tak, proszę pana.

W sali zapanował szok.

Jej ojciec.

Mężczyzna zwrócił się do dyrektora.

— Jestem Mihai Ionescu — powiedział spokojnie. — Prawnik. Od rana dostałem kilka wiadomości wideo z moją córką upokorzoną tutaj, w szkole.

Otworzył teczkę. Wśród kartek były zrzuty ekranu, wiadomości, filmy.