Szkolny łobuz zaczepiał niewłaściwą dziewczynę. 10 sekund później żałował tego do końca życia

Następnego dnia wszystko zaczęło się tak samo. Marian czekał na Sonię przy wejściu, gotowy do kontynuowania swojej nieczystej gry. Ale ona przeszła obok niego, nie zwracając na niego uwagi. Jakby w ogóle nie istniał.

Marian nie lubił być ignorowany. W obecności innych to była obraza. Złapał ją więc za rękę i wyrwał jej tornister. Zeszyty rozsypały się po podłodze, a wszyscy zaczęli się śmiać.

— Więc pokaż nam, co tam ukrywasz — powiedział ze śmiechem, potrząsając tornistrem.

Z niej wypadło małe, stare, drewniane pudełko z zardzewiałym zamkiem. Sonia zamarła. Po raz pierwszy jej twarz się zmieniła. Zrobiła krok w jego stronę, a jej głos był spokojny, ale zimny jak lód.

— Oddaj to, Marian. Nie wiesz, co robisz.