— To nie klątwa, Marianie. To po prostu twoje sumienie się obudziło.
Od tego dnia nikt już nie widział, żeby się śmiał. Zaczął bronić tych, z których kiedyś drwił. Stał się obrońcą słabszych.
Lata później, gdy ktoś zapytał go, co go zmieniło, uśmiechnął się gorzko i powiedział tylko:
— Dziesięć sekund. Tyle czasu zajęło mi zrozumienie, kim jestem i kim już nie chcę być.