Tak, kupiłam mieszkanie, ale nikogo do siebie na mieszkanie wpuszczać

— To minie — odpowiedział. — To fantomowy ból. Odcięłaś to, co nie pozwalało ci żyć, a ono jeszcze przez chwilę dokucza.

Z matką i siostrą już się nie kontaktowała. Ojciec czasem dzwonił, krótko pytał, jak leci, i szybko kończył rozmowę, bojąc się reakcji żony. Ksiusza wiedziała, że w oczach rodziny na zawsze zostanie bezduszną egoistką, która przedłożyła betonowe ściany nad więzy krwi.

Ale siedząc w swojej cichej, czystej kawalerce, w objęciach ukochanego mężczyzny, po raz pierwszy w życiu nie czuła się już „grzeczną dziewczynką”. Czuła się dorosłą kobietą. Kobietą, która ma prawo do własnej przestrzeni, własnych zasad i własnego życia. A to uczucie było warte więcej niż wszystkie rodzinne obiady i fałszywe uściski. Dusza, ściśnięta przez lata zadowalania innych, zaczęła się wreszcie powoli prostować.