Tak, kupiłam mieszkanie, ale nikogo do siebie na mieszkanie wpuszczać

— Mamo, ja już wszystko powiedziałam. W mieszkaniu są gołe ściany i betonowa podłoga. Nie da się tam mieszkać, zwłaszcza z dziećmi. Zaczynamy generalny remont.

— Co ty wciąż o tym remoncie! — rozłożyła ręce Zina. — Przecież można go odłożyć na pół roku! Co się stanie? Mieszkanie nie ucieknie! A nam to jest potrzebne teraz, natychmiast! Po prostu nie chcesz nam pomóc!…

— Dlaczego niby ona ma odkładać swoje plany? — spokojnie wtrącił się Oleg. — Sześć lat czekaliśmy na ten moment. Sześć lat odkładaliśmy pieniądze, ze wszystkiego rezygnowaliśmy. Dlaczego teraz mamy odkładać swoje życie i swoje marzenia dla was?

— Bo jesteśmy rodziną! — wrzasnęła Tamara Pawłowna, uderzając dłonią w stół. — W rodzinie trzeba sobie pomagać! A ty, Ksenia, wyrosłaś na egoistkę! Tylko o sobie myślisz! Kupiłaś swoje metry i wyobraziłaś sobie, że jesteś królową!

— Nic sobie nie wyobraziłam — głos Ksiuszy zadrżał, ale opanowała się. — Ja po prostu chcę mieszkać w swoim mieszkaniu. W swoim. Rozumiecie? Nie z siostrą, jej mężem i dwójką dzieci. Nie w wiecznym hałasie i chaosie. Chcemy z Olegiem zacząć remont, urządzić nasze gniazdko. Tak, jak sobie wymarzyliśmy.

— Gniazdko! — zakpiła Zina. — Jakie gniazdko na betonowej podłodze? Po prostu żałujesz miejsca dla własnej siostry! Przyznaj to!

— Zina, dlaczego wy z Sieriożą nie wynajęliście mieszkania na te kilka miesięcy? — kontynuował Oleg. — To byłoby najbardziej logiczne rozwiązanie.

— Nie mamy pieniędzy! — burknął dotąd milczący Sierioża. — Wszystko pójdzie na nowe mieszkanie. Kredyt to nie żarty. Każdy rubel się liczy. A tu taka okazja… za darmo.