„Za darmo”. Oto słowo klucz. Nie chodziło o żadną rozpaczliwą sytuację — chodziło o oszczędność. Oszczędność kosztem Ksiuszy, jej komfortu, jej planów.

„Za darmo”. Oto słowo klucz. Nie chodziło o żadną rozpaczliwą sytuację — chodziło o oszczędność. Oszczędność kosztem Ksiuszy, jej komfortu, jej planów.

— W takim razie tak — Ksiusza wstała od stołu. Czuła, że drżą jej kolana, ale jej głos był twardy, niemal metaliczny. — Moja decyzja jest ostateczna. Mieszkanie jest kupione dla mnie i Olega. Zaczynamy tam remont. Nikt oprócz nas nie będzie tam mieszkał. Ani tymczasowo, ani stale.
Spojrzała prosto w oczy matki.
— Tak, kupiłam mieszkanie, ale nikogo do siebie wpuszczać na mieszkanie nie będę, więc nawet nie proście.
Tamara Pawłowna aż westchnęła i złapała się za serce.
— Ty… ty mnie do grobu wpędzisz! Wyrzucasz własną siostrę z dziećmi na ulicę!