Dom był ogromny, do sprzątania potrzeba było pół dnia, ale należał do matki Andrieja — kobiety, która nienawidziła wszystkich, szczególnie Tanyi. Andriej wyjechał do innej kobiety, a Tanya pozostała tam formalnie żoną, faktycznie darmową służącą. Początkowo płakała, potem brakowało czasu na łzy — Nikitiszna obarczała ją pracą bez przerwy. Kupiła szklarnie, rozszerzyła ogród, wzięła krowę i prosiaki — darmowa siła robocza. Pieniądze wysyłała Andriejowi i jego nowej ukochanej. Sąsiedzi współczuli Tanyi: „Dlaczego jeszcze to znosisz?”
Gdy usłyszała o powiększeniu pola ziemniaków, postanowiła odejść. Wyszła pierwsza w deszcz, a sąsiadka Stepanowna się zdziwiła: — Zinaida każe ci zbierać grzyby? — Tanya wzruszyła ramionami. Nikitiszna zeszła z ganku, krzycząc: „Nie twój interes!”. Stepanowna prychnęła i odeszła. Zinaida, choć już żałowała wyjścia, nie mogła patrzeć, jak Tanya próżnuje.