Pewnego dnia Sofia wróciła do klasy.
Innego dnia Mihai zostawił obrączkę w szufladzie, nie po to, żeby zapomnieć, ale żeby móc iść dalej.
Pewnego ranka Sofia spojrzała w lustro i nie widziała już siebie jako kompromisu.
Ujrzała siebie jako całość.
Nie dlatego, że ktoś ją „uratował”.
Ale dlatego, że w końcu ktoś stanął obok.
A czasami to wszystko, czego potrzeba, żeby wyrosły skrzydła.
Nie na papierze.
Ale w życiu.