Telefon zadzwonił późno w nocy – Larisa właśnie szykowała się do pójścia spać

Po dziesięciu minutach radiowóz podjechał pod bramę. Po krótkich wyjaśnieniach Viorica i jej rodzina zostali zmuszeni do odejścia, z wyraźnym ostrzeżeniem.

Na podwórku znów zapadła cisza.

Larisa usiadła na schodach i wzięła głęboki oddech. Po raz pierwszy od dawna nie czuła się już winna. Czuła tylko ulgę.

Ten dom nie był już miejscem, do którego przychodzili inni. To było jej miejsce. Zapracowała, broniła i zasłużyła.

Zamknęła bramę, zaryglowała ją i uśmiechnęła się.

Wreszcie jej życie należało tylko do niej.