Telefon zadzwonił późno w nocy – Larisa właśnie szykowała się do pójścia spać

– Co tu robicie? – jej głos był spokojny, ale zimny.

Viorica teatralnie wstała.

– Przyjechaliśmy, o co tyle hałasu? Jesteśmy tylko rodziną.

– Już nic nie znaczymy – powiedziała Larisa. – Wkroczyliście nielegalnie.

– Daj spokój, nie przesadzaj…

Larisa wyjęła telefon.

– Już zadzwoniłam na policję.

Zapadła cisza niczym ciężki koc. Dzieci były przestraszone, twarz Mihaia zbladła.

– Po co to całe zamieszanie? – spróbował.

– Dla szacunku – powiedziała Larisa. – I dla granic.