Rodzina von Stein żyła złudzeniami dawnych splendorów. Ogromny pałac wymagał kolosalnych nakładów, rachunki rosły, a dochody z ich starych winnic dążyły do zera. Tomasz, mąż Eleny, rozdarty był pomiędzy miłością do żony a tyranią matki. Dla Beatrice, jego matki, Elena była „szarym myszkiem”, którego Tomasz przywiózł z Londynu. Pracowała jako „jakiegoś analityka” w banku — tak przynajmniej myślała Beatrice.
Scena upokorzenia
W dniu obchodów 150-lecia majątku Beatrice przeszła samą siebie. Zmusiła Elenę do pomocy służbie, celowo podkreślając jej „niski status społeczny”.
— Elena, nie stój jak posąg, sprawdź kieliszki! — głośno powiedziała Beatrice w obecności lokalnych arystokratów. — Ach, przepraszam moją bratową, ona z tych warstw społecznych, gdzie wino pije się z plastiku. Jest całkowicie bezużyteczna w porządnym domu.
Elena spokojnie poprawiła okulary i nadal obserwowała. Wiedziała to, czego Beatrice nie wiedziała: fundusz „Vanguard Capital” już wykupił 70% długów rodziny von Stein. A decyzję o przedłużeniu linii kredytowej podejmował tylko jeden człowiek.