— Nawet nie rozumiesz, jakiej zaszczytności dostąpiłaś, będąc tu dzisiaj — syknęła Beatrice, odciągając Elenę na bok. — Dzisiaj przyjedzie pan Wagner. Jeśli nie podpisze dokumentów, stracimy wszystko. Więc zamknij usta i nie hańb nas swoją obecnością. Uda się w kuchni i nie wychylaj się.
Zwrot losu
Równo o godzinie 20:00 pod wejściem zatrzymały się trzy opancerzone Mercedesy-Maybach. Beatrice, poprawiając diamentowy naszyjnik (który już od miesiąca był zastawiony w lombardzie), wyleciała na powitanie gości.
Z pierwszej limuzyny wyszedł Klaus Wagner — legenda europejskiego rynku finansowego. Beatrice wyciągnęła rękę na powitanie:
— O, panie Wagner! Tak na pana czekaliśmy! Proszę pozwolić zaanonsować pana do gabinetu na podpisanie…
Wagner nawet nie spojrzał na jej rękę. Jego wzrok przeszedł obok niej w głąb holu.
— Przepraszam, pani von Stein, — powiedział sztywno. — Ale protokół wymaga, aby najpierw przywitać mojego szefa.
Beatrice zamarła.
— Szefa? Przyjechałeś z kimś jeszcze?