…że mój powrót nie zależał już tylko od jego tęsknoty, ale także od szacunku, na jaki zasługiwałam. I dobrze wiedział, że bez prawdziwej zmiany w tym domu, wrócę tylko po to, by znów zostać stratowaną.
Pewnego wieczoru, gdy słońce zachodziło za okoliczne wzgórza, zobaczyłam go, jak zbliża się do mnie drobnymi krokami. Trzymał w ręku torbę z owocami i ciepły bochenek chleba. Oczy miał zaczerwienione ze zmęczenia.
„Nie wiem już, co robić, Ano… bez ciebie dom jest pusty. Mamo… mama zmieniła się na gorsze. Od kiedy odeszłaś, wszystkich szczypie, krzyczy bez powodu, a ludzie zaczęli jej unikać”.