Po raz pierwszy w życiu poczuła się śmiertelnie zagrożona, ale też po raz pierwszy poczuła się całkowicie bezpieczna. Opuszczony dom był zimny i cichy. Sebastian kopniakiem wyważył zamek w drzwiach wejściowych i weszli do środka. Nie było prądu, ale księżyc wpadał przez wybite okna. „Nie rozpalajcie ognia” – ostrzegł Sebastian. „Jeśli śledzą nas satelity, zdradzi nas sygnatura cieplna”. Ivy usiadła na zakurzonym krześle, obejmując się ramionami. „Tato, mówiłeś, że Sterling wiedział, dokąd idziemy, ale to twój prawnik”.
„Dlaczego miałby chcieć cię zabić? Bo Sterling zarządza funduszem powierniczym twojej matki” – powiedział Sebastian, sprawdzając broń. „Jeśli Evely i jej spadkobierca umrą, pełna kontrola nad akcjami przejdzie w ręce rady dyrektorów. Sterling głosował moimi akcjami przez 23 lata, myśląc, że nie ma spadkobierców. A teraz ja się pojawiam” – uświadomiła sobie Ivi – „i jego gra się skończyła”. Nagle Elias, który czuwał przy oknie, wykonał szorstki gest. „Panie Cross, proszę to zobaczyć”.
Sebastian podszedł bliżej. W oddali, na polnej drodze, którą dotarli, światła samochodów powoli się zbliżały. „Śledzą nas” – powiedział Elias drżącym głosem. „Ale jak pozbędziemy się telefonów?” Sebastian spojrzał na [mężczyznę], potem na Eliasa, podszedł do starca i zerwał z niego skórzaną kurtkę. „Hej” – zaprotestował Elias. Sebastian dotknął kołnierza kurtki, wyciągnął nóż z kieszeni i rozciął materiał. Mały, czarny, metalowy krążek upadł na ziemię.
„Namierzacz” – powiedział Sebastian, depcząc go butem, aż został zniszczony. „Podłożyli go w magazynie lata temu, Eliasie. Obserwowali cię przez cały ten czas, czekając, aż ktoś przyjdzie i zada pytania”. „Jesteśmy otoczeni” – powiedziała Ivy, wychylając się przez okno. Trzy czarne pojazdy okrążały dom. Sebastian podał Ibiemu pistolet. „Wiesz, jak się nim posługiwać?” „Nie” – odparła, a jej ręce drżały. „Wyceluj i naciśnij spust, jeśli ktoś wejdzie przez te drzwi” – powiedział Sebastian. „Elias blokuje tylne wejście. Wychodzę na zewnątrz”.
„Zabiją cię!” krzyknął. „Nie” – odparł Sebastian z zimnym uśmiechem. „Chcą, żebym wyszedł. Sterling chce się upewnić, że nie żyję, a ja sprawię mu największy szok w życiu”. Sebastian wyszedł z domu, unosząc ręce. Oświetliły go reflektory samochodu. „Sterling!” – krzyknął Sebastian w ciemność. „Wiem, że tam jesteś. Skończmy to!” Postać pod środkowym samochodem to Sterling, nieskazitelny nawet na środku wsi, z bronią z tłumikiem. „Nic osobistego, Sebastianie” – powiedział prawnik.
Ale biznes to biznes, a twoja córka to nierozwiązana sprawa warta miliard dolarów. Ona nic nie wie o biznesie – powiedział Sebastian, powoli zbliżając się do niego. Puść ją. Zabij mnie, Sterling. Zaśmiał się. Och, Sebastianie, zawsze byłeś takim mięczakiem. Zabij Toda. Zanim Sterling zdążył dokończyć rozkaz, rozległ się ryk silnika samolotu. Czarny helikopter wyłonił się zza drzew, lecąc nisko. Oślepiający reflektor oświetlił najemników.
„Policja federalna” – rozległ się głos z głośnika helikoptera. „Rzućcie broń”. Sterling wpatrywał się w niebo, zdezorientowany. Co do cholery? Zza linii drzew wybiegły dziesiątki oficerów taktycznych, otaczając najemników. Prowadził ich detektyw Cole z zabandażowaną ręką i spalonym ubraniem. „Mówiłem, że ci nie pozwolę, szefie” – krzyknął Cole, celując z broni w Sterlinga. Sterling próbował unieść broń, ale Sebastian był szybszy. Rzucił się na prawnika, powalając go brutalnym ciosem w szczękę.