„To naszyjnik mojej zmarłej żony!” krzyknął potentat, ale odpowiedź

„Idź! Zadzwoń, jak tylko maszyna skończy analizę. Ani minuty później”. Lekarz skinął głową, spojrzał na dziewczynę z politowaniem i pospiesznie wyszedł z pokoju. Sebastian ponownie zamknął drzwi i usiadł w fotelu naprzeciwko Ibi, krzyżując nogi. „Teraz” – powiedział Sebastian, wbijając w nią wzrok. „Opowiedz mi więcej o tym mężczyźnie w skórzanej kurtce. Chcę wiedzieć wszystko”. Sebastian nie zabrał Ibi na komisariat, ale do swojego apartamentu w centrum miasta.

Podróż przebiegała w ciszy i napięciu. Po dotarciu na miejsce ochroniarze skonfiskowali telefon Ivi i zablokowali wyjścia z prywatnej windy. „Nikt nie może wejść ani wyjść” – polecił Sebastian swojemu szefowi ochrony. „Jeśli spróbuje uciec, powstrzymajcie ją, ale nie róbcie jej krzywdy”. Ivi stała ze skrzyżowanymi ramionami na środku ogromnego salonu, który przypominał raczej muzeum niż dom. „To nielegalne” – powiedziała podniesionym głosem. „On mnie trzyma w niewoli. Jesteś w areszcie ochronnym, dopóki ten telefon nie zadzwoni” – odpowiedział Sebastian, wskazując na swój telefon komórkowy leżący na szklanym stole.

Usiądź. Zanim Ibi zdążył zaprotestować, drzwi windy otworzyły się ponownie. Wszedł wysoki mężczyzna, nienagannie ubrany i niosący skórzaną teczkę. To był Sterling, osobisty prawnik rodziny Crossów. „Sebastian, oszalałeś” – wyrzucił z siebie bez słowa Sterling. „Dzwonił do mnie kierownik restauracji. Twierdzi, że porwałeś pracownicę. Masz pojęcie, jaki skandal to wywoła?” „Zamknij się, Sterling” – powiedział Sebastian, nie odwracając się. „Usiądź i czekaj”.

Prawnik spojrzał na Ibi z pogardą, lustrując ją od stóp do głów. „To ona?” – zapytał Sterling z szyderczym uśmiechem. „Dziewczyna z naszyjnikiem. Sebastianie, to klasyczny przekręt. Ktoś zbadał twoją przeszłość, kupił replikę w lombardzie i podstawił ci tę dziewczynę”. „Nie jestem oszustką!” – krzyknęła Ivy, robiąc krok w stronę prawnika. „A naszyjnik jest autentyczny”. „A, tak?” Sling zaśmiał się sucho. „Więc jak wytłumaczysz sprzątaczkę posiadającą biżuterię wartą pół miliona dolarów?”

 

Kto ci płaci za rywalizację? Nikt mi nie płaci. Ivy zwróciła się do Sebastiana. Pozwól, że zadzwonię do sierocińca. Pozwól, że zadzwonię do siostry Maude. Ona ci powie. Zajęła się mężczyzną, który mnie tam zostawił. Sebastian spojrzał na prawnika, a potem na Ivy. „Zrób to” – powiedział Sebastian, oddając jej telefon. „Włącz głośnik”. Ivy drżącymi rękami wybrała numer. Po trzech sygnałach odezwał się starszy głos: „Rezydencja Santa Maria, siostro Maude, to ja, Ivy”. Powiedziała, pochylając się bliżej telefonu.