„To naszyjnik mojej zmarłej żony!” krzyknął potentat, ale odpowiedź

Przygotuj samochód jutro rano i znajdź detektywa Cole'a. Chcę, żeby przyszedł na śniadanie. „Detektyw?” – zapytała Ivy, podnosząc wzrok znad zdjęcia. „Najlepszy prywatny detektyw w stanie” – odpowiedział Sebastian z zimnym uśmiechem. „Wrócimy do sprawy wypadku. Odkryjemy każde kłamstwo, które padło 23 lata temu”. Następnego ranka jadalnia na poddaszu tętniła życiem. Detektyw Cole, łysy mężczyzna z blizną na policzku, który wyglądał, jakby nie spał od tygodnia, słuchał uważnie, popijając czarną kawę.

„To niewiarygodna historia, panie Cross” – powiedział Cole, zerkając na wyniki DNA leżące na stole. „Tak, dziewczyna. To znaczy, jeśli panna Charlotte była w tym samochodzie, raport z badań kryminalistycznych to bzdura”. „Chcę wiedzieć, kto był na miejscu zdarzenia” – rozkazał Sebastian. „Chcę znać nazwiska wszystkich policjantów, strażaków i ratowników medycznych, którzy przyjechali tamtej nocy, i chcę znaleźć mężczyznę w skórzanej kurtce”. „Duch” – mruknęła Ivy, siedząc po drugiej stronie stołu, czując się nieswojo w markowych ubraniach, które przyniósł jej Sebastian.

Zakonnica powiedziała, że ​​utyka. Cole zanotował szczegół w swoim notatniku: kulawy włóczęga w skórzanej kurtce w środku burzy na górskiej drodze, powtórzył detektyw. To niewiele, ale to początek. Nagle telefon Ivy, który Sebastian jej oddał, zawibrował na stole. To była wiadomość tekstowa od nieznanego numeru. Ivy przeczytała ją i zbladła. „Tato” – powiedziała, instynktownie używając tego słowa ze strachu. Sebastian natychmiast pochylił się ku niej.

„Co się stało?” Ivy uniosła ekran. Wiadomość była krótka i brutalna. „Ciesz się nowym życiem, póki możesz. Martwe sekrety powinny pozostać martwe”. Sebastian przeczytał wiadomość, a jego twarz wykrzywiła się w morderczym grymasie. Wyrwał telefon z ręki Aviego i rzucił nim o stół razem z detektywem. „Namierz ten numer” – warknął Sebastian. Cole wpatrywał się w ekran i zerwał się na równe nogi, wyciągając swój sprzęt. „To potwierdza nasze podejrzenia, panie Cross” – powiedział detektyw poważnym tonem.

Ktoś ich obserwuje i nie cieszy się z odnalezienia córki. Ibi spojrzała na ojca, czując ciężar złotej klatki, która ją otaczała. Nie chodziło już tylko o tożsamość; to była obława. Detektyw Cole z hukiem zamknął laptopa. Hałas sprawił, że Ibi podskoczyła na krześle. „Sygnał jest zaszyfrowany” – powiedział Cole, pocierając bliznę na policzku. „Ktokolwiek wysłał tę groźbę, wie, co robi”.

„To nie jest zwykły bandyta, panie Cross. To profesjonalista”. Sebastian uderzył pięścią w stół, aż zadrżała porcelana śniadaniowa. „Nie obchodzi mnie, czy to duch” – warknął Sebastian. „Chcę wiedzieć, kto jechał tą drogą 23 lata temu. Chodźmy”. „Dokąd?” – zapytała Ivy, wstając. „Dokąd to wszystko się zaczęło” – odparł Sebastian, ściskając płaszcz, gdy skręcili na przełęcz. Jazda opancerzonym SUV-em była szybka i cicha. Ochroniarze Sebastiana krążyli po zdradliwych zakrętach górskiej drogi niczym wąż z czarnego metalu.