„To podróbka” – powiedziała córka służącej perfekcyjną arabszczyzną

W pomieszczeniu zrobiło się dziwnie zimno. Finț zaśmiał się krótko, próbując przywrócić atmosferę.
— To tylko dziecko, panie Alin. Pewnie naoglądał się za dużo kryminałów.

Tariq jednak wykonał krótki gest ręką. Jeden z jego asystentów podszedł do dokumentu i uważnie go obejrzał. Następnie zaniósł go do eksperta, którego wezwano na miejscu. W ciągu kilku minut werdykt był jednoznaczny: pergamin był nieskazitelnym falsyfikatem, ale wciąż podróbką.

Elena zakryła usta dłońmi, przestraszona. Nie wiedziała, czy płakać, czy się cieszyć. Tariq wstał, spojrzał na dziewczynę i powiedział głosem, którego nikt nigdy wcześniej nie słyszał:
— Twoje dziecko uratowało mi życie. I mój majątek.

Mężczyźni w garniturach zaczęli szemrać, a Finț i jego partnerzy zostali wyprowadzeni. Zapadła dziwna cisza, ale nie napięta, lecz pełna wdzięczności. Tariq podszedł do Any, pochylił się i podał jej starą, oprawioną w skórę książkę:
— Jeśli prawda tkwi w szczegółach, to jest to dla ciebie. To rzadka książka o piśmie arabskim. Masz oko do prawdy, mała dziewczynko. Nigdy go nie zgub.