— Tato… wierzysz w cuda?
Ion wyjrzał przez okno, gdzie pełnia księżyca oświetlała podwórko. — Myślę, że czasami ci, którym nie udzielono pomocy na czas… wracają, żeby pomóc innym.
Ana uśmiechnęła się i podniosła koc.
— Więc nigdy nie zapominajmy.
A oni nie zapomnieli.