Nie „mój mąż”.
Jedno słowo, które wyraźnie rozgraniczało to, co było, od tego, co miało być.
W sali rozległ się szmer.
Ludzie nawiązywali kontakty.
Wzrok przesunął się z niego na nią.
Marię wprowadzono na scenę.
Podano jej mikrofon.
A kiedy zaczęła mówić, jej głos był cichy, ale stanowczy.
„Grupa Polaris inwestuje w Rumunii od ponad dziesięciu lat. Wspieramy lokalne firmy, ambitnych ludzi, odważne pomysły. Niektóre pięknie się rozwinęły. Inne… zapomniały, kto je stworzył”.
Kilka głów zwróciło się w stronę Adriana.
Poczuł, jak ziemia zapada mu się pod nogami.
„Dziś wieczorem” – kontynuowała – „Polaris ponownie analizuje swoje partnerstwa. Przejrzystość i szacunek nie są opcjonalne”.
Zatrzymała się na chwilę.