Posprzątała stół, umyła naczynia, weszła do łazienki. Ogromne lustro odbijało jej sylwetkę. Krytycznie spojrzała na swoje ciało.
– Ma rację. Muszę schudnąć… ale dopiero po przyjęciu. Przecież gotowałam tyle potraw… dieta może poczekać – pomyślała i poszła spać.
Chciała uwagi męża, lecz on mruknął coś i odwrócił się w drugą stronę.
– Jest zmęczony. Dobrze – wytłumaczyła mu jeszcze raz.
Następnego dnia, wracając z pracy z torbami pełnymi zakupów, ruszyła do kuchni. Była zawodową cukierniczką i jej wypieki zawsze zachwycały klientów. Ludzie specjalnie przychodzili po jej ciasta i bułeczki, kupując ich mnóstwo. Jednak Dmitry zdawał się przyzwyczaić do jej talentu kulinarnego. Nie zwracał uwagi, uznawał to za coś oczywistego. Za to chętnie chwalił się znajomym jej umiejętnościami.
Na dzień przed przyjęciem przygotowała listę potraw, które miały znaleźć się na stole. Laris była wykończona, ale wszystko było gotowe punktualnie.
Goście zaczęli przybywać, siadać do stołu i patrzeć na Larisę z zaciekawieniem.