Uznano mnie za zmarłą klinicznie po urodzeniu trojaczków

…najdroższy błąd w jego życiu.

Kiedy się obudziłam, pierwszym odczuciem, jakie poczułam, był chłód. Nie chłód na sali, ale chłód w środku, jakby ktoś opróżnił moje życie i je zatrzymał.

Próbowałam poruszyć ręką. Rurki. Kroplówka. Maszyna, która ciągle piszczała. Potem usłyszałam szept pielęgniarki: „Wrócił”.

Nie wiedziałam, ile czasu minęło. Nic nie wiedziałam o moich trojaczkach.

Próbowałam mówić. Z mojego gardła wydobył się tylko stłumiony dźwięk.