Patrzyłam na trójkę dzieci śmiejących się w trawie. Oddychałam bez bólu. Chodziłam bez pomocy. Żyłam bez strachu.
Myślał, że mnie wymazuje.
Ale czasami, gdy ktoś zamyka ci drzwi przed nosem, Bóg otwiera wszystkie okna.
I po raz pierwszy w życiu nie byłam czyjąś żoną.
Byłam jego matką.
I byłam nie do zatrzymania.