Valentina zdjąła chustkę z twarzy, włosy były starannie ułożone, kolczyki błyszczały. Zdjęła fartuch, nie była w eleganckiej sukience, ale nigdy nie ubierała się jak kupiec.
Poszła do biura Timura i zapukała.
— Kto nauczył cię manier? — zapytał zaskoczony.
— Cześć Timur, to ja, Valentina.
— Valentina? Ty… moja sprzątaczko?
Kręcił głową niedowierzając:
— Poczekaj, chcesz powiedzieć, że to ty psułaś moją firmę? Myślałem, że się mścisz!
— Zemsta? Za co? Za to, że miałam jedno piękne wspomnienie w życiu?
— Nie, to nie ty. Teraz ci wszystko wyjaśnię. Mogę im pomóc, ale musisz mnie wspierać, chcę, aby firma odżyła.
Rozmawiali prawie godzinę. Kiedy odkryła, kim naprawdę jest jej mąż, Timur powiedział:
— Teraz wszystko się zmienia! Możemy cofnąć te oszustwa. Trochę pieniędzy stracimy, ale się uda. Mam pomysł…