– Już wybrałaś. Wybieram teraz.
Ciocia Maria skinęła głową z aprobatą.
Tego samego dnia Vera zabrała dziewczynkę i dziecko do lekarza w gminie. Zapłaciła za konsultację. 150 lei. Kupiła lekarstwa.
Nie z miłości do Sandela.
Ale z szacunku do siebie.
Wieczorem, wracając do domu, szeroko otworzyła okna.
Wywietrzyła.
Wyrzuciła resztki z lodówki.
I po raz pierwszy cisza przestała boleć.
Po dwóch miesiącach orzeczono rozwód.
Sandel wprowadziła się do małego domu.
Vera zajęła się swoimi sprawami. Swoim życiem. Ogrodem. Porządkiem.
W wiosce rozmawiano. Jak zawsze.
Ale Vera szła prosto, z wyprostowanymi plecami.
Pewnego wieczoru, siedząc na ławce przed domem, ciocia Maria powiedziała do niej:
– Masz wielkie serce, dziewczyno. Ale i głowę na karku.