W 1979 roku adoptował dziewięć dziewczynek, którymi nikt nie chciał się zaopiekować
– Tato, musisz coś zobaczyć! To ważne!
Radu powoli wstał z krzesła, opierając się o stół. Dziewczyny, teraz już dorosłe, miały własne życie, pracę, rodziny. Ale w każdy weekend, bez wyjątku, przychodziły do niego. To była ich tradycja. Ich więź.
Leandra pokazała mu telefon. Na ekranie widniał e-mail. Radu zamrugał, próbując zrozumieć.
– Co… co to jest?
– Tato, to nominacja. Oficjalnie. Ty… ty zostałeś nominowany do tytułu „Rumunki Roku”. Ludzie z całego kraju pisali o tobie. O tym, co dla nas zrobiłeś. O tym, jak nas wychowałeś.
Radu zamilkł.
Nigdy w życiu nie myślał, że zostanie doceniony. Dla niego wszystko, co zrobił, było proste: miłość. Miłość i odpowiedzialność. To właśnie obiecał Anie.
– Nie, nie… Nie zasługuję na to – mruknął.
Ale dziewczyny zaczęły go otaczać, jedna po drugiej, tymi samymi uśmiechami, które wypełniały jego dom dekady temu.
– Tak, tato. Jesteśmy tym, kim jesteśmy, dzięki tobie – powiedziała Naomi.
– Poświęciłeś dla nas wszystko – dodała Sara.
– I trzymałeś nas razem, nawet gdy świat chciał nas rozdzielić – powiedziała Leandra.
Radu poczuł, jak jego oczy wilgotnieją.