– My, jego dziewięć córek, przygotowaliśmy coś wyjątkowego. Bo nasz ojciec nauczył nas przekazywać dalej.
Otworzyli duży, elegancki folder.
– Założyliśmy w jego imieniu Fundację „Radu i Any Popescu”, która pomoże porzuconym dzieciom pozostać razem, tak jak my. Zebraliśmy już 380 000 lei. Tato… to wszystko dla ciebie. Dla twojego marzenia.
Radu poczuł, jak miękną mu kolana.
Nie nagroda.
Nie brawa.
Ale fakt, że po 46 latach miłość Any była silniejsza niż kiedykolwiek.
Publiczność wstała. Długa, ciepła, szczera owacja.
Radu spojrzał w górę i wyszeptał tylko:
– Ana, nasza miłość znalazła swoją drogę.
Dziewczynki wzięły go pod ramiona, a on wyszedł na światło.
Nie jak bohater.
Ale jak ojciec, który nigdy się nie poddał.
I po raz pierwszy w życiu Radu poczuł, że to nie on uratował dziewięć małych dziewczynek.
Ale to one uratowały jego.
A przeznaczenie, ze wszystkimi swoimi zakrętami i zwrotami akcji, jedynie potwierdziło prostą prawdę: kiedy wybierasz miłość, nic nie tracisz — wszystko wraca, prędzej czy później, do ciebie.