„Proszę pana... czy mógłby pan usiąść dzisiaj obok mnie? Po prostu udawaj, że jesteś tatą.”
Słowa wyszły powoli, niemal szeptem. Tak wolno, że Lili przestraszyła się, że w ogóle ich nie słyszy.
Andriej zatrzymał się.
Przez chwilę czas zdawał się stać w miejscu. Samochody przejeżdżały obok, rodzice pospiesznie przechodzili przez szkolną bramę, a wiatr wzbijał kurz z chodnika.
Przyjrzał się jej uważnie.