Bo Andriej też nie dorastał z ojcem. Wychowywała go matka, która pracowała na dwie zmiany i liczyła każdy lej przed wyjściem na targ. Wiedział, jak to jest rozejrzeć się po siłowni i nie widzieć, żeby ktoś woła cię po imieniu.
Zamknął oczy na sekundę.
Miał ważne spotkanie w Bukareszcie, na stole leżał kontrakt wart miliony lei. Sala pełna ludzi na niego czekała.