W dniu ukończenia szkoły, osierocona dziewczyna podeszła do miliardera

Bo Andriej też nie dorastał z ojcem. Wychowywała go matka, która pracowała na dwie zmiany i liczyła każdy lej przed wyjściem na targ. Wiedział, jak to jest rozejrzeć się po siłowni i nie widzieć, żeby ktoś woła cię po imieniu.

Zamknął oczy na sekundę.

Miał ważne spotkanie w Bukareszcie, na stole leżał kontrakt wart miliony lei. Sala pełna ludzi na niego czekała.

Ale przed nim było dziecko czekające na coś więcej niż kontrakt.

Uśmiechnął się.

„Oczywiście, że tak. Dzisiaj jestem twoim ojcem.”

Oczy Lili natychmiast napełniły się łzami. Nie ze smutku. Z ulgi.