W noc poślubną zabrałam mojego niepełnosprawnego męża do łóżka

…jego noga napięła się pode mną.

Zamarłam w miejscu. Cofnęłam się nagle, opierając się na łokciach i patrząc na niego, jakbym właśnie zobaczyła ducha.

„Edi… ty… się… ruszyłeś”.

Nic nie powiedział. Po prostu oddychał, powoli, kontrolowanie, jakby chciał dać sobie czas na znalezienie wytłumaczenia. Ale nie mogłam dłużej czekać.