—Morel… jak rodzina założycielska?
-Dokładnie.
Zwróciłem się do Camille.
„Ten naszyjnik, który masz na sobie, należy do mojej rodziny od trzech pokoleń. Został skradziony z mojej szkatułki na biżuterię dziś rano. Byłabym wdzięczna, gdybyś mi go natychmiast zwrócił.”
Camille, drżąc, natychmiast ją zdjęła.
Laurent w końcu zareagował.
—Éléonore… Ja… to nieporozumienie…
Spojrzałem mu w oczy.
I po raz pierwszy od miesięcy nie czułem smutku.
Po prostu jasność.
—Nie, Laurent. Nieporozumienie polegało na przekonaniu, że miłość może przetrwać tam, gdzie nie ma szacunku.
Dałem Bernardowi delikatny sygnał.
Skinął głową.
„Panie Dubois” – powiedział profesjonalnym tonem – „w związku z natychmiastową oceną pańskiego postępowania etycznego i potencjalnym konfliktem interesów, zostaje pan zawieszony w obowiązkach ze skutkiem natychmiastowym. Dział Kadr skontaktuje się z panem jutro”.
Śmiertelna cisza.
„Co? Nie możesz tego zrobić!” krzyknął Laurent.