W drzwiach pojawił się mój ojciec. Matka za jego ramieniem. Nieco z boku stał mój brat z miną, którą znałam aż za dobrze: mieszaniną samozadowolenia i pewności siebie, że jest po „właściwej” stronie.
Mój ojciec powiedział krótko, jak wyrok śmierci: „Zasłużyłeś na to. Ślubu nie będzie”.