Carl poprosił o rachunek, rzucił na stół czarną kartę i ćwierćdolarówkę. „Reszta to jałmużna. Masz jeszcze jakieś pieniądze na słodycze dla dzieci, czy toniesz w tym długu?” Vanessa zachichotała, ale ja zachowałem spokój. Wiedziałem, że ten moment nadejdzie.
Wyciągnąłem z fartucha grubą kopertę z Sądu Rodzinnego i położyłem ją na stole.
„Cieszę się, że wpadłeś, Carl. Właściwie to mam coś dla ciebie”.