W Walentynki przeprowadziłem resuscytację krążeniowo-oddechową u bezdo

W holu spotkałem Jace'a.

Spojrzał na mnie, jakby spodziewał się, że nadal jestem zepsuty.

„Więc… wszystko u ciebie w porządku.”

„Tak” – powiedziałem. „Tak.”

Zmarszczył brwi. „Hmm. Chyba nigdy mnie tak naprawdę nie potrzebowałeś. Może po prostu mnie wykorzystywałeś”.

Mówił to jak cios w stopę.

„Potrzebowałem wsparcia” – powiedziałem. „Zaoferowałeś je. A potem sam je wyciągnąłeś. Ale ja nigdy o nie nie prosiłem. To ty je zaoferowałeś”.

Otworzył usta.

Podniosłem rękę. „Nie”.

Zatrzymał się.