W wieku 16 lat jej ojciec zmusił swoją pulchną córkę do poślubienia górnika, który miał już dwójkę dzieci

Czas płynął powoli w tym domu zagubionym wśród jodeł. Każdy dzień był podobny do poprzedniego, ale w ciszy góry Elena uczyła się odnajdywać swoje miejsce. Wstawała przed wschodem słońca, rozpalała ogień i przygotowywała śniadanie. Nie narzekała, choć zimno drapało ją w dłonie, a ubrania zawsze pachniały dymem.

Pewnego ranka Beni wszedł do kuchni, zwabiony zapachem naleśników. Zatrzymał się w drzwiach i nieśmiało zapytał: „Czy mogę pomóc?”. Elena poczuła ciepło w sercu. Pozwoliła mu zagnieść ciasto, a kiedy naleśniki były złocistobrązowe, uśmiechnął się po raz pierwszy. Był to delikatny, ale szczery uśmiech. Dla niej ta chwila była cenniejsza niż jakikolwiek skarb.