W wieku 36 lat postanowiłem poślubić kobietę, którą wszyscy we wsi

Poprosiłeś go, żeby poszedł z tobą? Napisałem.

Tym razem odpowiedź nadeszła wolniej.

Nie. Powiedziałam mu, że nadal go kocham. Powiedziałam mu, że jestem już gotowa. Ale powiedziałam mu, że wybór należy do niego.

Wybór.

Słowo to powracało niczym powtarzający się motyw.

Napisałem, że powiedział, że nie wie, co czuje.

Wiem, odpowiedziała.

To mnie zaskoczyło.

Powiedział ci?

Tak.

Oparłem się o kanapę i zacząłem coś przetwarzać.

To dlaczego przepraszasz? – zapytałem ponownie.

Jej odpowiedź była dłuższa.

Bo nie wzięłam cię pod uwagę, kiedy się do ciebie odezwałam. Myślałam o swoim żalu. O swoim strachu. O mojej drugiej szansie. Powtarzałam sobie, że jeśli naprawdę się zaangażował, to nie odpowie. Ale to była egoistyczna logika. Byłaś ofiarą mojej próby przepisania przeszłości.

Straty uboczne.

Sformułowanie było kliniczne. Dokładne.

Doceniłem dokładność.

Jesteście już razem? – zapytałem.

Trzy kropki.

Pauza.