W Wigilię pracowałem na dwie zmiany na oddziale ratunkowym

Następnego ranka mój mąż, Paweł, wrócił z nocnej zmiany w straży pożarnej. Opowiedziałam mu wszystko. Stał chwilę w milczeniu, z twarzą napiętą jak przed burzą.

— I co teraz robimy? — zapytał spokojnie.

Ja już wiedziałam.

Poczekałam, aż Julia się obudzi. Kuchnię wypełnił zapach naleśników i świeżej kawy. Promienie zimowego słońca wpadały przez zasłony.

— Mamo? — zapytała zaspana.