W Wigilię pracowałem na dwie zmiany na oddziale ratunkowym

— Dzień dobry, kochanie. Dzisiaj robimy własną Wigilię.

Uśmiechnęła się nieśmiało — a ten mały uśmiech dał mi siłę.

Nakryłyśmy stół odświętną zastawą, zapaliłyśmy pachnącą świecę i zaczęłyśmy ubierać choinkę. Julia znalazła papierową gwiazdę, którą zrobiła jako dziecko.

— Pamiętasz ją? — zapytałam.

— Myślałam, że zginęła.

— Niektóre rzeczy nigdy nie giną. Czekają tylko, żeby znów je kochać.

Po śniadaniu napisałyśmy kilka zdań na kolorowych kartkach. Na mojej widniało:

„Prawdziwa rodzina nie wyklucza — ona przytula.”

Włożyłyśmy kartki do pudełka i schowałyśmy pod choinką.

W południe Paweł wrócił z małym drzewkiem w donicy i torbą pełną ciast.