Walczyłem cztery godziny o życie 5-letniego chłopca

W następnej sekundzie mężczyzna osunął się na kolana na asfalt.

— Uratowałaś moje dziecko… uratowałaś wszystko, co miałam na świecie…

Krewni pana młodego zamilkli. Pani Maria cofnęła się o krok, jakby ktoś wyrwał jej ziemię spod stóp.

— Jakie dziecko? — wyjąkała.

Mężczyzna ciężko wstał i odwrócił się do niej z ostrym spojrzeniem.

— Twój siostrzeniec. Syn twojego brata. Dziecko, które przywieziono do szpitala wczoraj w nocy, między życiem a śmiercią.