Wdowa kupiła działkę ziemi, o której wszyscy zapomnieli

Woda.

Prawdziwa woda.

Nie brudna kałuża. Nie błoto. Żywa żyła, ukryta pod latami suszy.

Zaczęła cicho płakać, przyciskając czoło do ziemi, która do tej pory ją odrzucała. Woda płynęła jej przez palce, a łzy mieszały się z nią, jakby wszystko, co było ciężkie, zostało w tej chwili zmyte.

Ana przybiegła.

— Mamo! Co znalazłaś?

Maria spojrzała w górę, z mokrą twarzą i szeroko otwartymi oczami.

— Wody, mamo… wody.

Dziecko pozostało nieruchome, jakby w obliczu cudu. Potem zaczęło się śmiać. Czystym, serdecznym śmiechem, takim, jakim śmieją się dzieci, gdy czują, że świat jest choć na chwilę łaskawy.