We wsi go opluli, a po tygodniu do jego płotu przybył generał

Czy wiesz, jak szybko ludzie potrafią podeptać czyjąś reputację? W naszej wsi wszyscy znali starego Milutina. Milczący starzec, weteran, zawsze w tej samej starej kurtce. Jedyne, na czym mu naprawdę zależało, to złoty order „Za odwagę”. Nie nosił go nawet od święta, trzymał w małym pudełku, jakby był święty.

Ale w zeszłym tygodniu wydarzyło się coś, co zaparło wszystkim dech w piersiach. Staruszek został zauważony w lokalnym samsarze w centrum dzielnicy. Drżącymi rękami wyciągnął odznaczenie i wziął z niego drobne…

„Stary wypił ostatnią cząstkę sumienia!” – ryknęła cała ulica. Sąsiedzi za plecami nazywali go zdrajcą i wyśmiewali: mówili, że staruszek zamienił honor na butelkę brandy. Milutin przeszedł obok nich z pochyloną głową i nie powiedział ani słowa. Po prostu w milczeniu znosił te drwiny, podczas gdy w sklepie odmawiano mu podania ręki, a miejscowi plotkarze demonstracyjnie odwracali się od niego, gdy go spotykali.