We wsi go opluli, a po tygodniu do jego płotu przybył generał

Nikt, absolutnie nikt, nie zauważył, jak wieczorami zakradał się do domu swojej sąsiadki Very. Vera ma troje dzieci, a ona sama od miesiąca nie wstawała z łóżka z powodu poważnej choroby. Nie było pieniędzy na lekarstwa, w domu nie było jedzenia – nawet tyle. Vera nie miała męża ani nikogo, kto by jej pomógł.

Starzec po prostu nie mógł patrzeć, jak dzieci cierpią głód, a matka umiera na ich oczach. Dokonał wyboru. Sprzedał swoją przeszłość, żeby ktoś miał przyszłość. Za zarobione pieniądze kupił drogie ampułki, kaszę, konserwy i potajemnie zostawił je na ganku sąsiada. Ale wieś nadal go nękała... Aż do wczoraj.