Ojciec spojrzał na mnie zimnym wzrokiem. „Poradzisz sobie sama. Całkowicie. Nie z moimi pieniędzmi, nie z moimi koneksjami, nie z moim nazwiskiem”.
„Długo radzę sobie sama” – odpowiedziałam. Wstałam, krzesło zaskrzypiało na podłodze. Spojrzałam na mamę. „Kocham cię”. Spojrzałam na Tylera. „Jestem z ciebie dumna, że wcześniej powiedziałeś „stop”.
Potem znowu spojrzałem na ojca. „Chciałeś mnie wymazać. Ale nie masz prawa ukrywać swoich sekretów, żądając jednocześnie mojego milczenia”.
Wyszedłem na chłodne nocne powietrze. Drżały mi ręce, ale nie kroki.