Wiele lat temu babcia Ana znalazła w lesie cztery osierocone wilczęta

W chłodny jesienny poranek, gdy liście zebrały się w zardzewiałe sterty przy starym płocie Any, kobieta poszła do lasu zbierać gąbki. Szła ścieżką, którą znała od dzieciństwa, niczego nie podejrzewając. Wydawało się, że to zwykły dzień, cichy, z czystym powietrzem i jedynie szelestem liści pod stopami.

Ale kilka kroków od krawędzi ziemia nagle się zapadła. Ana nie zdążyła nawet krzyknąć. Znalazła się na dnie głębokiego dołu, prawdopodobnie wykopanego przez kłusowników. Ostry ból ścisnął jej nogę, a kiedy próbowała wstać, nie mogła. Te nory były zakazane, ale niektórzy ludzie mieli gdzieś prawo.