— Dziękuję, proszę pani. Ale to nie tylko talent. To praca. Każdego wieczoru grałam z dziadkiem, aż zasypiałam z głową na stole.
Fotografowie zaczęli robić zdjęcia, a następnego dnia wszystkie gazety pisały o „dziewczynce, która pokonała mistrzynię”.
Kilka miesięcy później Zuzanna otrzymała stypendium od Polskiego Związku Szachowego. Dziadek Piotr, z wilgotnymi oczami, objął ją, mówiąc:
— Zawsze mówiłem ci, że umysł jest silniejszy niż szczęście.
A Zuzanna, ledwo szepcząc, odpowiedziała:
— Nie chcę być mistrzynią jak Natalia. Chcę być mistrzynią, która pokazuje ludziom, że każde dziecko, z każdej wioski, może dojść na szczyt.
Od tej pory, w każdym turnieju, gdy siadała przed szachownicą, nie widziała tylko figur – widziała twarz dziadka i wierzyła całym sercem, że w życiu nie wygrywa ten najsilniejszy, lecz ten, kto nie przestaje wierzyć.