Wielki bojar zapłacił mu za 30 lat pracy działką ziemi pełną „tylko kamieni”…

— Marie!
krzyknął drżącym głosem.

Kobieta przybiegła. Uklękła obok niego i dotknęła palcami ziemi.

— Dobrze…

wyszeptała.

Tego dnia Ion nie czuł już zmęczenia. Pracował do późnej nocy. Następnego dnia znalazł kolejną działkę. A potem kolejną. Wzgórze nie umarło. Zostało tylko pogrzebane z powodu zaniedbania.

Zaczęli systematycznie sprzątać. Układali duże kamienie jeden na drugim, budując mur. Z innych kamieni zrobili fundament. Miejsce zmieniało się co tydzień.

Maria przyniosła nasiona od sąsiada. Cebulę. Ziemniaki. Kukurydzę. Sadzili z obawą, ale i nadzieją.

Pierwszy obfity deszcz spadł w niedzielę. Stali pod okapem i patrzyli, jak ziemia pochłania wodę. Dwa tygodnie później pojawiły się pierwsze zielone pędy.

Maria płakała. Tym razem z radości.

Wiadomość szybko rozeszła się po wioskach. Ludzie zaczęli wspinać się na wzgórze, zdumieni.

— Kto by pomyślał…