— Z tych kamieni?
Ion nic nie powiedział. Pracował.
W ciągu jednego roku mieli ogród. W ciągu dwóch lat mieli zwierzęta. Kozę, potem dwie. Sprzedawali mleko. Odkładali pieniądze. Niewiele, ale uczciwie.
Pewnej jesieni przechodził tamtędy bojar Gheorghe, zaciekawiony. Zobaczył mały dom, kamienny mur, bujny ogród.
Wysiadł z samochodu i rozejrzał się.
— Wygląda na to, że zrobiłeś coś z niczego, Ioane.
Ion spojrzał mu prosto w oczy. Po raz pierwszy.
— To nic, bojarze. To była praca.
Nie powiedział nic więcej. Nie musiał.