Wróciłam z misji i zastałam mojego męża w łóżku z inną kobietą

Zobaczyłam, jak jego brwi się złączyły. Po raz pierwszy coś mu się w głowie nie łączyło. Wyjęłam telefon z kieszeni i otworzyłam zdjęcie zrobione kilka miesięcy wcześniej, banalnego wieczoru, przy kuchennym stole. Papier z umowami był tam. Ostatnia strona. Mała, pognieciona, ale wyraźna.

„Klauzula o porzuceniu i niewierności” – czytałem rzadko. „Jeśli jedna ze stron narusza małżeństwo poprzez udowodnione związki, poszkodowany przejmuje dom, wspólne oszczędności i odszkodowanie w wysokości 200 000 lei”.

Zbladł.

„To nonsens” – mruknął. „To nieważne”.

„Tak, jest” – powiedziałem. „Twój prawnik to napisał. A notariusz w środku to podstemplował”.

Blondynka nagle wstała z łóżka, owijając się w pośpiechu. Nie patrzyła na mnie. Patrzyła na niego. Jakby dopiero teraz zrozumiała, w co się wpakowała.

Radu wyskoczył z łóżka, ale nie w moją stronę. W stronę szafy. Zaczął grzebać w papierach, teczkach, rzucając rzeczy na podłogę. Ręce mu się trzęsły.