Tego ranka, jadąc wzdłuż Miller Creek, zauważył coś, co utknęło w niskich gałęziach przy brzegu. Ciemny kształt, na wpół unoszący się, powoli obracający się w nurcie.
Wrzucili małą dziewczynkę do strumienia, żeby umarła, ale pogrążony
„Znowu śmieci” – mruknął, zmęczony ludźmi wyrzucającymi śmieci pod prąd.
Ale to nie były zwykłe śmieci.
To był worek z jedzeniem. Zawiązany.
Caleb zsiadł z konia i wszedł do zimnej, błotnistej wody. Worek był cięższy niż powinien. Żołądek ścisnął mu się, gdy ciągnął go w swoją stronę.
Wtedy to usłyszał.